Image is not available

Nieważne ile w życiu przeżyło się lat,
ale ile w tych latach przeżyło się życia

Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
previous arrow
next arrow
Slider

wulkan Cotopaxi

Z Mindo autobusem wracamy do Quito, a stąd z głównego dworca dalej, doliną wulkanów w kierunku Latacungi . Skoro jadąc na południe słońce grzeje nas w plecy to znak, że w dalszym ciągu pozostajemy na południowej półkuli. Oddalimy się od równika o pareset kilometrów po...

czytaj dalej

Mindo

Według pierwotnego założenia z Quito mieliśmy wędrować tak zwaną trasą wulkanów na południe, w kierunku Cuenci. Tego planu dalej będziemy się trzymać, ale z małą korektą. Przyglądając się okolicom Quito, Asia natrafiła na dziwną miejscowość, leżącą kilkanaście...

czytaj dalej

Quito

Po kolei. Plan dojazdu do stolicy był prosty. Wsiadamy w poranny autobus do Guayaquil, tam przesiadamy się do Quito i jesteśmy. Nie wzięliśmy jednak pod uwagę, że co noc nasi gospodarze zamykają na kłódkę camping, na którym stacjonujemy. Jest przed 5.00, mamy 15 min...

czytaj dalej

Droga do i Montanita

W niedzielne popołudnie 24-go maja wjeżdżamy do Ekwadoru. Wjeżdżamy na dwie raty bowiem najpierw czeka nas odprawa paszportowa, która przebiega mimo niedzieli sprawnie i szybko, a potem parę kilometrów dalej odprawa samochodowa. Tu już czekamy znacznie dłużej. Panowie...

czytaj dalej

Cordylliera Blanca

Jak wspomniałem w poprzednim artykule, noc spędziliśmy na stacji benzynowej 20 kilometrów przed Huaraz. Bezpośrednio po śniadaniu, wyjeżdżamy do miasta, w którym mamy zamiar spędzić cały dzień. Asia pracowicie spędziła wczorajsze popołudnie i spośród mnóstwa...

czytaj dalej

Droga do Ekwadoru

Po trzech tygodniach wspólnej podróży po najpiękniejszych zakątkach Peru, odprowadzam Jennifer na lotnisko w Limie, bo jak wszystko co fajne się kiedyś kończy, tak i jej pobyt tutaj dobiegł końca. Cmok, cmok, do następnego razu, miłego lotu i już jest w chmurach,...

czytaj dalej