Image is not available

Nieważne ile w życiu przeżyło się lat,
ale ile w tych latach przeżyło się życia

Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
Image is not available
previous arrow
next arrow
Slider

El Bolson

Jesteśmy w El Bolson. Przeurocze miasteczko na granicy Rio Negro i Chabut. Spędzę tu cały miesiąc. Dlaczego akurat El Bolson i dlaczego aż taka długa przerwa w podróży? Ano z kilku powodów. Po pierwsze już od dwóch miesięcy jestem w drodze, przejechałem ok. 7.500 km i...

czytaj dalej

Ruta 40

Ruta Quarenta – dalszy ciąg. Wiem, wiem. Już tyle razy opisywałem drogi w tej części Argentyny, że powoli chyba staję się nudny. To co jednak tym razem przeżyłem na odcinku El Chalten – El Bolson, przebija wszystkie dotychczasowe wrażenia. Kiedyś, jeszcze przed...

czytaj dalej

Cerro Torres & Fitz Roy

Będąc w El Calafate tyle się naoglądałem reklam i zdjęć szczytow Cerro Fitz Roy, że byłoby grzechem nie pojechać i nie zobaczyć ich na własne oczy. 2-go stycznia wyjeżdżamy, dalej w trójke, w kierunku El Chalten, miejscowości pod owymi szczytami. Jadąc, powracam...

czytaj dalej

Perito Moreno i nie tylko

Rankiem, a to już zrobił się 30-ty grudnia, wyjeżdżam z narodowego parku Torres del Paine w kierunku El Calafate, gdzie od paru dni czekają już na mnie moi znajomi z Ushuaii, Brigit i Michael. Mam do przejechania coś około dwustuparu kilometrów, no i granicę...

czytaj dalej

P.N. Torres del Paine

Już na pierwszym punkcie widokowym, przypatrując się trzem strzelistym, smukłym wieżom na tle jasnoniebieskiego nieba, poczułem nieodpartą chęć wdarcia się na otaczające je góry i spojrzenia na nie z jak najbliższej odległości. Chciałem je dotknąć, chciałem poczuć ich...

czytaj dalej

Pozegnanie z Ziemia ognista

Pozegnanie z Ziemia Ognista. 25-go grudnia a wiec w pierwszy dzien Swiat przyszlo mi sie pozegnac z Ushuaja i wyruszyc w dalsza droge, tym razem na polnoc czyli, co rozni ten kontynent od naszego, w strone slonca. Jadac na polnoc mam cien za plecami – troche to dziwne...

czytaj dalej